Zrelaksowany.pl

Spokój ducha od ucha do ucha :)
Zwalniam

Zwalniam

Dojechałem na parking, wysiadłem z samochodu, ruszyłem przed siebie i nagle… STOP! Zadzwoniło w moim ciele! „Gdzie się tak spieszysz?!! – Idę na basen popływać, zrelaksować się – I dlatego tak pędzę? Odpoczywać też będę w biegu?”

Życie wokół mnie, szczególnie widzę to w miastach, toczy się bardzo szybkim tempem. Ludzie idą szybkim krokiem, z zawieszonym wzrokiem, czasem przypominają zaprogramowane maszyny. Spieszą się, bo mają do zrobienia, to, to i jeszcze tamto i chyba myślą, że gdy przyspieszą kroku to zrobią więcej.  Tę tendencję widzę również u siebie – zauważyłem, że początki tego wydają się być właściwe i pozytywne: angażować się bardziej, robić więcej dobrych rzeczy. A każde działanie wymaga czasu – tym więcej, im chcemy osiągną wyższą jakość. W którymś momencie doba się kończy – i co dalej? Zrozumiałem to któregoś razu w bibliotece – widząc setki książek uświadomiłem sobie, że nie przeczytam ich wszystkich – w moim zasięgu jest ich jedynie mała część. Tak samo sprawa się ma z innymi dziedzinami w życiu – zacząłem wybierać, mimo chęci wchodzenia w dużo więcej. Zaakceptowałem to, zwolniłem się z obowiązku zgadzania się na wszystko… Tylko jak w praktyce to zrobić? Od czego zacząć?

Proponuję proste ćwiczenie, które można zrobić gdziekolwiek: gdy się przemieszczasz, robiąc krok, z wdechem pomału podnieś nogę, a z wydechem postaw ją na ziemi. Zrób to najwolniej jak potrafisz. Następnie druga noga. Obserwuj swoje odczucia i to co się dzieje wokół Ciebie. Przejdź tak kilka – kilkanaście, kilkadziesiąt kroków. Za chwilę zrób to trochę szybciej, potem jeszcze szybciej, jeszcze aż prawie będziesz biegł. Zauważ co się zmienia w poszczególnych tempach chodzenia. Nie chodzi o to, żeby w codziennym życiu poruszać się jak skradająca się różowa pantera. Dobrze jest znaleźć swój komfortowy sposób poruszania się. Do tego niezbędna jest uważność i umiejętność odczuwania wrażeń płynących z własnego ciała.

Na swoim przykładzie zauważyłem, że im wolniej idę, tym bardziej jestem obecny w bieżącej chwili. Czuję to co dzieje się we mnie i wokół. Zauważam więcej szczegółów. Mięśnie są bardziej rozluźnione, a umysł spokojniejszy. Myślę, że bierze się to stąd, że wewnętrzna „pamięć operacyjna” jest obciążona mniejszą ilością procesów potrzebnych do obsługiwania szybkiego ruchu. Kolejna korzyść to wyprostowana sylwetka – podczas szybkiego ruchu, stawiając duże kroki automatycznie pochylamy się bardziej do przodu wyrównując środek ciężkości ciała. Robiąc mniejsze kroki nie ma takiej konieczności – zwróć również uwagę, czy stawiając stopy na podłożu układają się one prosto – równolegle do kierunku ruchu. Przy szybkim chodzeniu mogą skręcać się na boki. Spróbuj więc chodzić jak modelka – po wyobrażonej linii prostej, lecz niedużymi krokami. I obserwuj co się zmienia w Twoim ciele, jak się układa sylwetka, które mięśnie pracują.

Nie przejmuj się jak o tym zapomnisz, gdy znowu będziesz się spieszyć i gonić. Wierzę, że przypomnisz sobie o tym co teraz czytasz i zrobisz choć kilka uważnych kroków. Jeżeli naprawdę będziesz chciał coś zmienić, to przypominać Ci się będzie coraz częściej i częściej, aż wyrobisz sobie nowy nawyk poruszania się. Wiem to ze swojego doświadczenia. Traktuj siebie z szacunkiem, zgódź na błędy i zaniechania. Pozwól sobie na eksperymenty. Nie będziesz wtedy za bardzo przejmować się jak to wygląda i co myślą o tym inni ludzie – i tak nie zależy to od Ciebie. Lao Tse w „Księdze drogi i cnoty” pisze: Zbytni pośpiech w życiu jedynie szkodzi, lecz zatrzymanie się całkowite również do niczego nie prowadzi. Znajdujmy więc własną równowagę, złoty środek, harmonię.

Your email address will not be published. Required fields are marked with *.