Zrelaksowany.pl

Blog o relaksacji i spokoju ducha
Oczekiwania w kontekście relaksu

Oczekiwania w kontekście relaksu

Mózg ciągle drukuje i drukuje plany na przyszłość. Jak drukarka igłowa z nie kończącym się zapasem papieru. I tak samo jak ona, robi przy tym dużo hałasu, odwracając naszą uwagę od tego jakie rzeczy, ludzie, sprawy naprawdę są. I taki wydrukowany przez umysł projekt najczęściej nie pasuje to rzeczywistości, bo rzeczy, ludzie, sprawy od nas nie zależą. I taką sztywną, wyprodukowaną przez siebie formę nabijamy na siłę na rzeczywistość. Ona oczywiście nie chce wejść, więc my jeszcze mocniej pchamy – w końcu pęka z hukiem powodując cierpienie. Albo, co gorsze, swoimi twardymi założeniami niszczymy obiekt zainteresowania dopasowując go do siebie i dziwimy się potem, że nie działa jak wymyśliliśmy.

Ale jak żyć bez oczekiwań, bez tego dreszczyku emocji, niepewności marzeń, planów?  Może robić formę z elastycznej masy plastycznej? Albo być jak płynąca woda  dopasowująca się do tego co spotyka na swojej drodze?  Oczekiwania mogą uprzyjemniać teraźniejszość, można przeżywać naprawdę coś, co się nigdy może się nie stać. Podobno ciało nie rozróżnia za bardzo co się dzieje naprawdę, a o czym tylko myślimy – i reaguje podobnie. Radośnie marząc o przyszłości w tu i teraz, nie zamykam się na to co naprawdę będzie. Jeżeli stanie się to co wymarzyłem – bo i tak bywa – to przeżyję to z przyjemnością jeszcze raz, będę mieć już w tym doświadczenie 😉 A jeżeli wydarzy się coś innego, to będzie niespodzianka!

Z drugiej strony oczekiwanie może być męczarnią – ciągłym przeżywaniem czarnego scenariusza i mnożeniem cierpienia. Osobiście uważam, że oczekując, warto przeżyć pozytywną i negatywną wersję wydarzeń. Poczuć czego potrzebuję, a co mnie boli, czego tak naprawdę najbardziej się obawiam, oswoić to. Dać sobie czas na przepracowanie i znalezienie alternatywy. Choć i tak na żywo możemy podjąć inną decyzję, jednak różne wersje wydarzeń już nie będą dla nas szokiem.  Takie podejście uratowało mnie już emocjonalnie nie raz. Będąc spokojny o wymyślony przeze mnie rozwój wydarzeń  – zdarzyło się coś zupełnie przeciwnego. Emocje mnie zalały i wyłączyło się myślenie i wtedy, jakby po ciemku, trzymając się poręczy zrobiłem to, co wcześniej przygotowałem na ten nieprawdopodobny, wypadek… Przydało się!

A co z samospełniającymi się przepowiedniami? Może jednak oczekiwania wpływają na to co nas spotyka? Czy jest coś takiego jak prawo przyciągania? Z własnego doświadczenia wnioskuję, że jeżeli nastawię się pozytywnie, to nawet jeżeli nie wszystko idzie po mojej myśli to i tak przyjmuję to w miarę dobrze. A gdy do czegoś mam uprzedzenia to już dużo trudniej mi się w tym odnaleźć.

Spotykam ciągle ludzi, którzy w poniedziałek czekają na piątek, jesienią czekają na lato, a w południe myślą o wieczorze. W pracy marzą o wakacjach, a na urlopie planują co zrobią jak wrócą. Ciągle w innym miejscu, w innym czasie, a to co najcenniejsze właśnie mija niezauważone. I nie chodzi mi o to, aby nie planować, zawczasu ogarniać, przygotowywać się. To jest ważne i potrzebne, jednak najlepiej smakuje w równowadze. Bycie obecnym w wybieganiu w przyszłość, obserwowanie reakcji swojego organizmu na dziejące się w głowie wydarzenia. Czego potrzebuję, a czego się obawiam. Zupełnie inaczej wtedy to działa.

Zdarzają się też oczekiwania skierowane w naszą stronę przez innych ludzi. Członkowie rodziny, współpracownicy i wiele innych osób oczekuje, że będziemy tacy jak oni sobie wyobrazili – oczywiście każdy inaczej. Nie ma możliwości żebyśmy spełnili je wszystkie, tym  bardziej, że często różnią się od naszych oczekiwań względem siebie samych. I co wtedy? Nie mamy żadnego obowiązku spełniać oczekiwań innych – chyba, że zrobimy to z własnej i nieprzymuszonej woli. Oczekiwania nieodłącznie towarzyszą naszemu życiu. Może i można próbować żyć bez nich, w idealnej teraźniejszości. Mi to nie tyle nie wychodzi, co pozbawia wielu przeżyć. Lubię być emocjonalny, uczuciowy, choć potrafię też być chłodno obecny. Łączę jedno z drugim i chcę gorąco przeżywać każdą chwilę, ciesząc się przeszłością, teraźniejszością i przyszłością właśnie teraz. Bez napinki, usztywniania się i twardego trzymania planu. W ciągłej zmianie. Jak kropla spływająca po ścianie.

Your email address will not be published. Required fields are marked with *.