Zrelaksowany.pl

Spokój ducha od ucha do ucha :)
Mini Kamper

Mini Kamper

Marzysz o podróżach? O swobodnym przemieszczaniu się z miejsca na miejsce? O wolności w podróży? Jeżeli tak to śmiało czytaj dalej 🙂

Od dziecka podobały mi się kampery, choć wcześniej nie wiedziałem, że tak się nazywają – dla mnie takie auto w którym można mieszkać nazywało się Dom-Samochód. Budowałem takie z klocków i odbywałem podróże za horyzont dywanu.

Dziś jestem dorosły, a niedawno przypomniały mi się marzenia z dzieciństwa dotyczące swobodnego podróżowania. Po przesłuchaniu wystąpienia Jacka Walkiewicza zacząłem myśleć jak je zrealizować w sposób komfortowy. Co to znaczy w moim przypadku? Otóż jestem w takim miejscu w życiu, w którym coraz mniej chcę posiadać, a więcej przeżywać – bycie właścicielem kampera jak najbardziej umożliwia przeżycia, jednak generuje też pewnego rodzaju obciążenia – i to nie tylko chodzi o pieniądze. Postawiłem je na wagę. Jakie są szeroko rozumiane, istotne dla mnie koszty?

  • – zakup kampera – pieniądze jednorazowo
  • – utrzymanie go – ubezpieczenie, przeglądy, naprawy – pieniądze systematycznie
  • – pamiętanie o powyższych sprawach – obciążenie psychiczne

To dla mnie za dużo.

Biorąc pod uwagę ograniczoną ilość urlopu jaką posiadam i klimat jaki mamy w naszym kraju okazuje się, że ilość dalszych podróży można policzyć na palcach jednej ręki i jeszcze zostaje spory zapas, a te bliższe mieszczą się na pozostałych. Palców nóg nawet nie użyłem. A przecież wypoczywamy również w stacjonarny sposób. Większość roku stałby niewykorzystany niszczejąc, bo używanie go na co dzień jako zwykłego auta raczej byłoby niewygodne, nawet jeżeli byłby mały egzemplarz – bus.

Cóż – takie są koszty spełniania marzeń można powiedzieć. Hmmm może jednak to nie było takie ważne marzenie? A może jest coś pomiędzy?

ZNALAZŁEM!!! Wymaga to pewnej porcji luzu, przymrużenia oka, elastyczności, ale może być alternatywą dla wszystkich, którzy na kampera pozwolić sobie nie mogą lub nie chcą, ale mają samochód osobowy!

SPANIE W AUCIE?!!!!! Naprawdę?? Nie żartujesz?? Niedowierzające spojrzenie, zapada niezręczna cisza… ale nie dla mnie 😀 To rozwiązanie jest dla mnie optymalne! Dlaczego?

Auto, którym jeżdżę na codzień w kilka minut zamieniam w Dom-Samochód. Jest to VW Passat, nawet nie kombi – po prostu sedan. Kładę tylne siedzenie (nie ma zbyt dużego progu do bagażnika) rozkładam zmiękczacze (mogą być to karimaty, poduszki do krzeseł, materac, kołdra), wrzucam poduszki i przykrycie – i spanie gotowe. Dla dwóch osób oczywiście! Aha – mój wzrost to 176 cm i swobodnie wyciągam nogi.

Ale zaraz, zaraz!!! A co z całą resztą? pytań może być sporo! Już niektóre kwestie wyjaśniam:

  • śpimy na kempingach, gdzie są toalety i prysznice. Tak, zdarzyło się raz w Austrii, że pole namiotowe było pełne i nas nie przyjęli – w odległości kilku(nastu) kilometrów było kilka innych, ale ja uwielbiam bezpośrednią bliskość wody i zostaliśmy na parkingu przed plażą, na której były dostępne toalety i prysznice. Podstawowe potrzeby fizjologiczno – higieniczne można też załatwić na stacjach paliw, w McDonaldzie itp. Ale to rzeczywiście w ostateczności. Na polu namiotowych czujemy się psychicznie bezpieczniej. A z kolei osobowym autem na parkingu w ogóle nie rzucamy się w oczy (boczne szyby i tylna mają zasłonki przeciwsłoneczne), a w wielu miejscach są zakazy stacjonowania jedynie kamperów.
  • – przyrządzanie posiłków – na kempingach zwykle są przyłącza elektryczne, a w naszym Domu-Samochodzie za kuchnię służy nam termomix – podgrzejemy w nim wodę na kawę, herbatę i ugotujemy obiad. Zawsze można też wziąć turystyczną kuchenkę gazową.
  • mobilność auta osobowego w porównaniu do kampera jest nie do przeceniania. Zaparkujemy na każdym parkingu i nie tylko, łatwiej zawrócę, wycofam, wyprzedzę. To jednak życie w drodze w dużej mierze i te parametry są ważne.
  • – bagaże – w trakcie drogi są z tyłu. Na czas noclegu przerzucamy je na przednie siedzenie – nie ma ich zbyt dużo. Jest lato, ciepło, ubrań jest niewiele i zajmują mało miejsca. Dwa leżaki, rozkładany stolik i krzesełko na czas spania lądują za przednim siedzeniem. Jedzenie kupujemy na bieżąco w lokalnych sklepach.
  • pogoda – jest ważna. Lepiej żeby nie lało, bo wtedy siedzenie aucie może być niewygodne. Tu wygrywa kamper – ma większą przestrzeń na dłuższe przebywanie. Te większe nawet toaletę i prysznic, można więc cały dzień tam siedzieć! A my do naszego Domu-Samochodu wchodzimy dopiero wtedy gdy chcemy usnąć, a po przebudzeniu się wychodzimy od razu na dwór. Jesteśmy blisko przyrody maksymalną ilość czasu i to jest super! Dlatego w Polsce używamy go gdy jest bezdeszczowa prognoza pogody, a na dłuższe wyjazdy jedziemy na południe Europy, gdzie deszcze są rzadziej. A gdy zaczyna lać po prostu wyjeżdżamy gdzie indziej! A burza podczas nocy w aucie to dopiero przeżycie! I tu pojawia się przewaga spania w samochodzie nad namiotem – nie trzeba go rozkładać i składać, a w przypadku deszczu suszyć – jesteśmy maksymalnie mobilni – po prostu zwijam przedłużacz elektryczny (jeżeli w ogóle go rozkładałem) i odjeżdżamy 😀
  • temperatura – w lecie nie ma problemu z zimnem, raczej z tym że może być za gorąco – wtedy uchylenie okien załatwia sprawę. Chociaż spałem również gdy nad ranem było zaledwie 2 stopnie, ale wiedząc o tym odpowiednio się ubrałem i przykryłem – też dałem radę!

Czy o to chodzi żeby dawać radę?! Na pewno nie! To ma być przyjemność. Dla mnie jest. Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy akceptują tego typu rozwiązania, chociaż w podróży widziałem wiele osób, które tak właśnie robią. Jeżeli ktoś używał kampera – może mieć problemy ze zrobieniem kroku do tyłu w wygodzie.

Czy wszystko jest takie wspaniałe och i ach?! Nie! Jest ciasno, chwilami niewygodnie, może być trochę za gorąco albo za zimno. Trzeba zaakceptować publiczne toalety, prysznice i tym podobne. Z przyjemnością wracamy do domu na miękkie i szerokie łóżko, ale leżąc na nim już zastanawiamy się w którym kierunku ruszymy następnym razem 😀

Odpoczywaliśmy w ten sposób w Polsce, Niemczech, Austrii, Słowenii, Włoszech i Chorwacji. W górach, nad morzem i jeziorami. Bez wcześniejszych rezerwacji, podejmując na bieżąco decyzję o pozostaniu i odjeździe, o skręcie w lewo lub w prawo. Mimo mniej więcej wyznaczonych kierunków otwieramy się na to co się właśnie dzieje, bez konieczności, że gdzieś trzeba koniecznie dotrzeć i coś zobaczyć. Mając oczy, uszy i serce szeroko otwarte na to co jest przed nami i właśnie się dzieje.

Być może kiedyś kupię kampera (gdy przejdę na emeryturę?), lecz do tego czasu cieszę się z wolności odpoczynku i podróżowania na pokładzie własnego Domu-Samochodu, w którym jak dla mnie optymalnie spotkały się koszty i korzyści 🙂

Jeżeli masz jakieś pytania odnośnie takiego trybu spędzania wolnego czasu – pisz śmiało, chętnie podzielę się szczegółami doświadczeń!

Your email address will not be published. Required fields are marked with *.